Z otwarcia wystawy, Anna Miga:

Krzeszowice mogą mieć wrażenie, że sprzedaliśmy naszą galerię w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. W tym bowiem roku to jest nasza druga wystawa i druga wystawa ASP. 18 stycznia tego roku – wernisaż wystawy „Pracownia malarstwa II” ASP, otwierał sam rektor tej uczelni, prof. Stanisław Tabisz.

Galerii nie sprzedaliśmy, ani nie mamy żadnej oficjalnej umowy z ASP, ale tym bardziej miło, że chcecie i wystawiacie Państwo w Galerii w Pałacu Vauxhall, bądź co bądź leżącej nie w centrum Krakowa, tylko w małym miasteczku podkrakowskim. To dla nas bardzo ważne.

Przy okazji poprzedniej wystawy powiedziałam, że być może wcale nie chodzi o to, że mamy dobrą galerię sztuki, tylko że jest to jakaś nowa moda i zjeżdżacie do Krzeszowic, jak 100 lat temu Akademia Sztuk Pięknych zjeżdżała do Bronowic. Wyspiański bywał w Bronowicach, a Tabisz bywa w Krzeszowicach. Może być i tak.

Jakkolwiek i cokolwiek jest tego powodem, to chciałam dzisiaj przypomnieć, że w ostatnim 10-leciu istnienia naszej galerii mieliśmy tutaj takie oto wystawy artystów – wykładowców, profesorów ASP:

1. indywidualna wystawa rzeźby i rysunku Bogusza Salwińskiego

2. indywidualna wystawa malarstwa Teresy Kotkowskiej-Rzepeckiej

3. indywidualna wystawa rzeźby ceramicznej Marity Benke-Gajdy

4. indywidualna wystawa rzeźby i rysunku Andrzeja Zwolaka 2011

5. 2008 – LINIA – wystawa zbiorowa rysunku pedagogów ASP (m.in. Stanisław Tabisz, Andrzej Zwolak, Piotr Korzeniowski, Bogusz Salwiński, Czesław Dźwigaj)

6. wystawy absolwentów, na których prezentowane były najlepsze dyplomy, tych wystaw było kilka, m. in. taka wystawę miał Wojtek Kubiak, wtedy absolwent, dzisiaj pracownik ASP.

7. Wystawa prac studentów pracowni rzeźby w ceramice na wydziale rzeźby ASP, 2009.

I dzisiaj znowu witam serdecznie pracownię rzeźby w ceramice z kolejną wystawą na 20 lecie istnienia tej pracowni na krakowskiej ASP. Pracownię stworzył, zbudował od podstaw i do dzisiaj prowadzi prof. Czesław Dźwigaj, znakomity krakowski rzeźbiarz, znany przede wszystkim z realizacji sakralnych, którego prace, a zwłaszcza pomniki Jana Pawła II można podziwiać dosłownie na całym świecie, i jak skromnie mówi we wstępie do katalogu pan profesor „to tylko drobny ślad w historii ASP”. Ja jestem przekonana, że to nie jest bynajmniej ślad drobny, ale komentarzem do tej wystawy niech będzie piękny katalog, specjalnie wydany na tę okazję, i oczywiście komentarz prof. Czesława Dźwigaja.

Recenzja z wernisażu, Magazyn Krzeszowicki 5/2013:

Każdy artysta ogień swój zapala…

Tytuł oddaje sens oraz istotę artystycznej duszy pracującej w ceramice. Ta niezwykła dyscyplina sztuki użytkowej oraz plastycznej towarzyszy człowiekowi od tysięcy lat. Wierny to przyjaciel w przestrzeniach plastycznych. Materiał ceramiczny jest niczym plastelina. Poddaje się woli, wyobraźni oraz talentowi twórcy. Wymaga od artysty wzajemności, a to oznacza zyskiwanie wolności poprzez wytrwałą pracę nad materiałem i nad sobą. Finałem jest użycie ceramicznego katharsis – ognia!

Frapujący kompozycją, kolorem oraz liternictwem plakat – rozwieszony w wielu miejscach Krzeszowic – informował o wystawie noszącej w sobie niemalże wulkaniczną siłę. Czy czeka na mnie zastygła w formie ekspozycja niczym Pompeje? Czy ujrzę ceramiczne rzeźby ukształtowane oraz utrwalone siłą młodego, nieposkromionego ognia?

Ceramika – słowo tajemne, magiczne, wywodzące się z greckiego keramos, czyli glina, które materializuje również symboliczny ogień pomysłów, talentów, odwagi, techniki studentów oraz absolwentów Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Cóż ta jubileuszowa wystawa utrwala? Jak wyglądają dzieła powstałe wskutek – jak chce profesor Czesław Dźwigaj zaklęcia – niech się stanie rzeźba!

Legendarna niegdyś Sala Portretowa pałacu Vauxhall w piątek 1 marca zadziwiła zebranych białymi ścianami. Nie było na nich obrazów, wisiały za to wielkie fotografie z pracowni ceramicznej. Owa jasność ścian nadawała zgromadzonym rzeźbom lekkość przestrzeni, swoistą zwiewność, płynność. Ceramiczne prace, niczym statki na spokojnej toni – płyną własnym kursem, do własnego portu, z osobistym ładunkiem. Rzeźby umieszczono na różnej wysokości, na jasnych postumentach, szklanych półkach, w wyrazistych niby-akwariach, a miniaturowe płaskorzeźby – niczym latarenki morskie – przycupnęły na bocznych ścianach…

Porządkuję zatem moje wrażenia z wędrówki do 26 portów rzeźby ceramicznej, z których wybrałem dziesięć stanowiących znak czasu Pracowni Rzeźby Ceramicznej.

W Vauxhallu zjawił się gwiazdozbiór pedagogów i artystów zasłużonej dla polskiej kultury i sztuki Uczelni. Profesorowie, z rektorem Stanisławem Tabiszem, prorektorami Piotrem Bożykiem i Janem Tutajem, panią prodziekan Wydziału Rzeźby Ewą Janus, byłym dziekanem tegoż Wydziału Boguszem Salwińskim oraz Maritą Benke-Gajdą, od lat prowadzącą zajęcia ceramiczne ze studentami.

Gospodarzami wieczoru byli Anna Miga, szefowa Galerii Vauxhall, oraz profesor Czesław Dźwigaj prowadzący od 22 lat Pracownię Rzeźby w Ceramice na Wydziale Rzeźby ASP. Pani kierownik – pełna wewnętrznego a twórczego ognia – nie skrywała satysfakcji z faktu goszczenia w galerii pedagogów i studentów Akademii. Jesteśmy tutaj, w Krzeszowicach, niemalże filią tej znakomitej Uczelni. Profesor wyraził radość z możliwości kolejnej prezentacji prac ASP w naszym mieście: w 2018 roku minie dwieście lat od powołania w Alma Mater, na Wydziale Filozoficznym, nowych katedr: rysunku oraz malarstwa. Tam nasz początek. Wybór prac jest drobną częścią tego, co chcieliśmy pokazać.

(1) Na niewysokiej płycie przypominającej kawalet – białe sześciany różnej wysokości zwieńczone, na czymś w rodzaju dachu, wyrazistymi ustami. Symbol podobnych do siebie blokowisk bez twarzy? A może to sztuczki medialnej reklamy? Kojarzą się one ze świecami, gdzie zamiast palącego się knota – wydatne usta. Autorką jest Katarzyna Woźniak. Widz patrzy z góry na pozornie nieregularny, ale jednak niespokojny rytm tego pochodu… Coś w tym z Warhola i Abakanowicz. Na razie w miniaturze.

W znakomicie opracowanym i wydanym katalogu wystawy prof. Czesław Dźwigaj pisze: Trzeba mieć świadomość, że sztuki się nie pisze. Że student i pedagog jako osoby fizyczne w bezpośrednich interakcjach, na stopie partnerskiej, poszukują nowych szlaków, unikają w miarę możliwości wszelkich pułapek i ślepych uliczek.

(2) Mroczny, z ciemnym połyskiem – umownie, anatomicznie wypreparowany człowiek Zbigniewa Blajerskiego. Kłębowisko linii, metaforycznych nerwów? Żył życia? Dzisiaj rzeźbą staje się już wszystko. Dosłownie. Ciało ludzkie żywe i martwe. Atmosfera indywidualnego człowieczego losu, rodem z Grupy Laokoona, popatruje na wyobraźnię tego autora.

Przyszli stali, wierni widzowie. Studenci i absolwenci, lekko stremowani, obserwujący reakcje widzów na ich prace. Przyszli, aby wspólnie przeżyć czas teraźniejszy oraz intensywnie myśleć o przyszłości tych młodych ludzi. Teraz ich wymieniam, lecz szczupłość miejsca nie pozwala na bliższy opis, a zasługują na niego. Jestem przekonany o ich interesującej osobowości twórczej. To Maciej Cieśla, Katarzyna Czpak-Kwapińska, Mariusz Dydo, Michał Dziekan, Weronika Gajda, Natalia Kopytko, Agata Magdziak, Natalia Nowacka, Maria Rząca, Kaja Sawicka, Katarzyna Skuczyńska, Aneta Śliwa, Bernardetta Tajs, Maria Rząca, Ewa Wróbel, Barbara Zgoda. Oni już przeszli pierwsze próby symbolicznego i prawdziwego ognia. Te hartujące.

(3) Praca Michała Dziekana zadziwia swą fakturą, której zewnętrzna chropowatość przypomina dwie nieotynkowane ściany budynku, które połączone w górnej części nabierają kształtu umownego zgniatacza. W zwieńczeniu, niczym pąk kwiatu, dominuje cielisty kształt, z którego w szczelinę wgryza się wulkaniczny w kolorze pas czy jęzor tułowia oraz nóg. Już zniekształconych, spłaszczonych siłą zgniatającej prasy. Na pewno symbolu.

Rektor Stanisław Tabisz – jak zawsze swobodnie, z życzliwością i niekłamanym zadowoleniem – pogratulował profesorowi Dźwigajowi oraz jego młodym artystom tej wystawy. W wystąpieniu inaugurującym 194. rok akademicki swojej uczelni powiedział: To w głowach naszych utalentowanych studentów rodzi się przyszła historia sztuki polskiej. I ma rację, co potwierdził swą kolejną wizytą w Vauxhallu.

(4) Pomysły Małgorzaty Stańczyk mają w sobie ową mroczność wynikającą nie tyle z kształtu rzeźby, ile z tego, co emanuje z owalnych, lekko przysadzistych, z uchylonymi – też symbolicznymi – małżowinami symbolicznych – morskich (?) stworów. To filozofia obserwacji świata niedomkniętego, półotwartego. Mocno wyzywającego.

Nie wiem, czy wyzwala wyobraźnię widza brak klasycznych metryczek przy rzeźbach – na kartce pozostało tylko imię i nazwisko. Prace nie mają tytułu, daty powstania ani techniki wykonania, chociaż chciałbym skonfrontować dwa światy. Ten autorski i ten mój – widza.

(5) W szklanej skrzyni-akwarium Katarzyna Tomczak umieściła obiekty łudząco podobne do oryginałów, czyli stalaktytów i stalagmitów. Bardzo ekspresyjne ruchowo, wyciszone jasnym kolorem. Rzeźba do oglądania i kontemplowania z każdej pozycji. Otwarta na pomysł jej wypełnienia innym materiałem. Wyraźnie inspirująca widza.

Profesor Dźwigaj podczas otwarcia wystawy powiedział o Maricie Benke-Gajdzie: Jej dorobek w technice i technologii jest nieoceniony. O tym świadczą eksponowane prace.

(6) Jakub Newdara jest uczniem pani Marity jeszcze z jej zabierzowskich czasów pracy z młodzieżą szkolną. Cztery głowy młodego rzeźbiarza przykuwają uwagę. Klasyczne w formie, absolutnie wyzywające w układzie oczu, ust. To milczenie ubrane w scenograficzny detal koloru ma narrację. One żyją.

Współczesna rzeźba wyszła z umownych opiniotwórczych salonów, zakurzonych sal muzealnych, zaczęła dosłowne swoje fizjologiczne życie. Nie ma już tabu. Ręce artysty nie muszą poznać zasad posługiwania się narzędziami rzeźbiarskimi, wystarczy, że chcą coś czynić. Z dorobioną do tego ideologią. A rzeźba ceramiczna i to przetrwa.

(7) Prace Anny Baranowskiej odbieram jako figlarny, mocny głos w mocowaniu się z definicją rzeźby. Ależ one błyszczą, dodają weny, otuchy, wręcz rozbawiają swą przekorną zabawą w erotyzm ceramiczny. Sześć płytek artystki, ułożonych w komiksowej sekwencji, stało się lustrem kobiecych ikon medialnej rzeczywistości. Wyraziste kolory rodem z ekranów współczesnych reklam – wciągają…

Podróż w czasie zaproponowali autorzy wystawy. Przypomniano piękną i szlachetną postać Ludwiki Szemioth-Bursy. Należała do konsekwentnych popularyzatorów rzeźby w ceramice. Dzieliła się wiedzą o elementach tego, co jest magią w technologii ceramiki.

(8) Warto popatrzeć i poczytać, co myśli Joanna Komarzyniec o pozaceramicznych wpływach na jej prace. Do wysmukłej, obracającej się szarobrązowymi kolorami rzeźby dołączyła kartkę ze swej prywatnej podróży i refleksję o wpływie afrykańskiej przyrody: pozorny spokój bezkresnej pustyni i dzikość nadmorskiej nawałnicy. Jej róża pustyni wiruje, wydłuża się, wchłania. Empatia podpowiada dźwięk piasku i szum groźnej fali.

W katalogu przypomniano profesora Konstantego Laszczkę, którego odważny duch nowatora także unosił się nad wernisażowymi pracami. To on zerwał z akademizmem XIX wieku, wprowadzając do programu nauczania rzeźbę w ceramice, kamieniu i drewnie.

(9) Głowa dziecka Bogdana Czesaka ma wiele z linii, kształtu, koloru oraz atmosfery pasteli dziecięcych Wyspiańskiego, a jednak wyczuwa się osobowość autora. Przyjazną postaciom i sylwetkom ludzkim. Twórca dobrze się czuje w mniejszych formach, czego dowodem są dwie płytki – płaskorzeźby o przewrotnej kolorystyce i z profilem człowieczego ciała.

Artyści dali nam narzędzia do opisu świata. W ich pracach widać rękę mistrzów Akademii, która dając im port – czyni wolność wyboru; bo rzeźba ceramiczna, podobnie jak życie, wciąż jest gotowa na zmiany.

(10) Magdalena Cisło z wyrafinowaniem kształtuje swe płaskie formy, obłe, lekko spłaszczone w falowaniach, przedmioty to niemalże użytkowe. To specyficzna uczta dla oczu, które chłoną otaczający świat. Rzeźby – propozycje.

Czy sztuka ostatecznie złączy się z życiem, fizycznością artysty, krzykliwy zaś koncept pokona warsztat rzeźbiarza ceramika? Wpis profesora Czesława Dźwigaja w Księdze Pamiątkowej Galerii Vauxhall potwierdza prawdę, że prawdziwa sztuka nie powiedzie nas na manowce: Ta prastara specjalizacja rzeźbiarska jako tworzywo nic nie straciła na aktualności środków wyrazu, przekazując współczesnym odwieczne pytania i próby odpowiedzi na nie, którym żyje każdy z nas, spełniając (…) widzenie, wypełnianie swojego odcinka w historii, który został nam wyznaczony.

Glina jest niespokojna, wyzywająca, nieprzewidywalna…

Rzeźba utrwalona ogniem – wernisaż wystawy prac absolwentów oraz studentów Pracowni Rzeźby w Ceramice Wydziału Rzeźby Akademii Sztuk Pięknych im. Jana Matejki w Krakowie; piątek 1 marca 2013 – Galeria w Pałacu Vauxhall Centrum Kultury i Sportu w Krzeszowicach

Stanisław Cz. Kurdziel