W zaczarowanym świecie Jacka Malczewskiego

Jacek Malczewski (1854–1929) należy do grona najwybitniejszych indywidualności sztuki polskiej. Był malarzem, który w swoim ogromnym dorobku pozostawił dzieła o trudnych, czasami wciąż niemożliwych do odszyfrowania treściach, oscylujących pomiędzy romantycznymi wizjami a metafizyką, wokół problemów życia, śmierci, miłości.
Stworzony przez Malczewskiego malarski zaczarowany świat wciąż fascynuje i prowokuje do analiz i reinterpretacji, również do tworzenia kolejnych wystaw zmierzających do zgłębienia tajemnicy.
Początkowo twórczość artysty była silnie osadzona w polskich realiach końca XIX wieku – w historii zdominowanej przez martyrologię, walkę o odzyskanie niepodległości, powstania przeciwko zaborcy, tragiczne zsyłki na daleką Syberię. Wychowany w kulcie romantyzmu, a zwłaszcza twórczości Juliusza Słowackiego, był Malczewski wielokrotnym ilustratorem jego mistycznego dzieła – Anhellego. Choć z czasem zmienił swój repertuar ikonograficzny, wciąż jednak pozostawał neoromantykiem, szukającym inspiracji w świecie słowiańsko-mitologicznym. Stał się czołowym polskim malarzem symbolistą – odwołującym się do coraz bardziej skomplikowanego i niejasnego świata pełnego trudnych do zrozumienia skojarzeń, tajemniczych chimer, satyrów, faunów, meduz. Nawet on sam świadom był trudności w interpretacji swoich prac, o czym najlepiej świadczą słowa:
Więc zdarza się często, że patrząc na me płótna, mówię sobie: Nie, nie, to być nie może! Tak nie jest (…). To nie ja malowałem (…). I nie wiem w końcu, kto ma słuszność. Czy ci wszyscy, którzy nie spotrzegają tego, co widzę, czy ja, który spostrzegam to, czego nikt nie widzi.
Dziełem przełomowym, utwierdzającym pozycję Jacka Malczewskiego jako symbolisty, są dwa monumentalne, wizjonerskie, neoromantyczne w nastroju obrazy: Melancholia (1890–1894), dedykowana mijającemu wiekowi, narodowej martyrologii, pędowi ku wolności, odwiecznemu problemowi przemijania i ostatecznego kresu, oraz Błędne koło – kłębowisko wirujących postaci, kajdan, łańcuchów, nad którymi dominuje Matka-Ziemia.
Po wyrosłym z literatury romantycznej symbolizmie w malarskiej wizji Jacka Malczewskiego szczególne miejsce zajęły Anioły Śmierci, których wszechobecność była konsekwencją katastroficznych nastrojów młodopolskich. Równocześnie artysta powracał do intrygującego go wątku „zatrutej studni”, a zatem żywiołu wody, symbolizującej wieczność, chaos, niestałość, przemijanie. Tafla wody stawała się obrazem duszy ludzkiej, a głębia studni – odpowiednikiem ludzkiej natury. Studnie były źródłem życia dla zdrożonych wędrowców; przy studniach też artysta chętnie umieszczał sceny z Chrystusem i Samarytanką.
Wiele skojarzeń symbolicznych dostarczał Malczewskiemu temat Sztuki i Artysty – jego miejsca w świecie, jego pracowni malarskiej, inspirujących, a zarazem dręczących go kobiet-muz – a także trudny dylemat wyboru idei właściwej dla jego sztuki. Stąd też pełne niepokoju autoportrety – wizerunki dumnego i wyniosłego artysty, młodopolskiego „Pana Panów”, który stoi ponad światem, niezrozumiany przez filisterskie społeczeństwo.
W niezwykle skomplikowanej symbolicznie twórczości Jacka Malczewskiego szczególnie trudne do interpretacji są portrety, pełne osobliwych, oczywiście nie zawsze zrozumiałych atrybutów. Portretowanym, obok ulubionych chimer, satyrów, pegazów, towarzyszyły skowronki – symbolizujące świt i nadzieję, miłość i radość życia; zimorodki – anonsujące zło; koniki polne – łączone z lekkomyślnością i brakiem dbałości o przyszłość; cykady – związane ze śmiercią; kojarzące się ze świtem kogutki – symbolizujące również czas, czujność, ofiarność; ślimaki – oznaczające wytrwałość, upór, rozwagę; jaja-pisanki – wszechświat i płodność. Niezwykły, nie mniej zaczarowany świat pojawiał się również na drugim planie portretów. Artysta wypełnial go nie tylko faunami, rusałkami, aniołami, chimerami, pegazami, scenami przemarszu wojsk, ale także fantazyjnymi i nierzadko nierealnymi pejzażami odwołującymi się do charakteru czy zainteresowań portretowanego. Motywy te pojawiają się na konterfektach między innymi Erazma Barącza, kolekcjonera sztuki i naczelnika Salin w Wieliczce, Stanisława Witkiewicza, któremu na obrazie fauny właśnie budują słynny dom na Kozińcu, historyka i krytyka sztuki Adama Łady-Cybulskiego, posła Antoniego Wodzickiego czy wreszcie proboszcza parafi w Zakliczynie i spowiednika artysty księdza Jana Jasiaka.
Skomplikowany świat wyobraźni Jacka Malczewskiego trafił również do prześmiewczego Kupletu Jacka Symbolewskiego, pióra kronikarza epoki Tadeusza Boya-Żeleńskiego, śpiewanego w kabarecie „Zielony Balonik” w Jamie Michalikowej, trafnie podumowującego twórczość artysty :

Strój: żakiet modnego kroju,
pancerz zamiast kamizelki,
koźle nóżki i ogonek.
Nuta z szopki:
„Czy to w dzień, czy to w noc”.
Ni to pies, ni to bies,
Raz po razu zmieniam stan,
To w pirogu, to znów bez,
To profesor, to znów pan.
Na Zwierzyńcu czy też w Tyńcu,
Husarz, dziwka, krowa, chłop,
Wszędzie golę me symbole,
A ty zgaduj alboś czop! (bis)
Czy to sierść, czy to frak.
Zawsze poznać zacny stan,
Czy to strój jest, czy stroju brak,
Zawsze jestem grecki Pan.
To w sweterze przy panterze,
To z ogonem, to znów bez;
To ze skrzypką, to znów z rybką,
Zgadnij, bracie, kto to jest?

Urszula Kozakowska Zaucha, kurator wystawy